Ring Flash Quantuum RF 800 – pierwsze wrażenia.

W ostatnich dniach dotarł do naszego studia długo oczekiwany Ring Flash RF800 – pokusiłem się więc o drobny subiektywny test.
Urządzenie firmy Quantuum sprawia wrażenie solidnego i porządnie wykonanego sprzętu a zawartość pudełka pozytywnie nas zaskoczyła.
Po odebraniu od kuriera i wyjęciu z kartonu – okazało się, że ring flash zapakowany jest w praktyczną torbę.
Jej zawartość to oczywiście sama lampa, do tego akumulator/generator plenerowy, ładowarka do generatora, uchwyty do mocowania aparatu i kilka drobiazgów – typu kable, przejściówki itp. Producent lub dystrybutor zapomnieli jednak o małym szczególe – instrukcji obsługi.
Mimo iż lampa sama w sobie nie jest konstrukcją skomplikowaną i obsługą nie różni się od większości lamp studyjnych, to jednak parę kwestii wymagało kilku testów aby przekonać się w jaki sposób funkcjonują.
Tak więc na akumulatorze/generatorze znajdziemy następujące elementy:
- przełącznik ON/CHARGE
- przełącznik MODEL ON/OFF
- przełącznik REMOTE ON/OFF
- przełącznik BEEPER ON/OFF
- pokrętło regulacji mocy
- przycisk TEST
- czujnik fotocelii
- diodę sygnalizującą gotowość do błysku
- gniazdo SYNC
- gniazdo zasilacza do ładowania akumulatora
- gniazdo bezpiecznika
- gniazdo do podłączenia palnika z ringiem.
Na samym ringu znajdziemy jeszcze jeden czerwony przycisk pozwalający włączyć światło modelujące – niestety świeci się ono tylko i wyłącznie w momencie trzymania naciśniętego przycisku.
Tak jak wspomniałem na wstępie – sama obsługa lampy nie sprawia większego problemu.
Wielkim natomiast mankamentem urządzenia jest brak jakiegokolwiek wskaźnika pokazującego stan naładowania baterii. Nie jest to niestety sygnalizowana ani jedną lampką pokazującą choćby pełny lub bliski rozładowaniu poziom.

Kolejna sprawa, to ergonomia.
Zamawiając ring flash wiedzieliśmy co to za urządzenie, do czego służy i jak ma być wykorzystywane.
Pierwszy montaż aparatu był jednak dość pracochłonny. Należało zamontować sanki łączące ring z aparatem, co dodatkowo utrudniały rozjeżdżające się prowadnice i niezbyt dobrze spasowane śruby mocujące. Jednak po pierwszym “zestrojeniu” aparatu z ringiem na “sankach” kolejny jego montaż i demontaż to tylko i wyłącznie kwestia przykręcenia jednej śruby. Przyszła pora na pierwsze zdjęcia. Niestety rozmieszczenie prowadnic dość mocno utrudnia operowanie ogniskową i ostrością obiektywu. Kolejna sprawa to waga – tak zmontowany zestaw składający się np. Canona 5D + standardowego obiektywu EF 24-70/2.8 L zyskuje odrobinę na wadzę i o ile nie jest to problemem dla wielkiego faceta, to dla drobnej Pani fotograf może już stanowić spory ciężar. Tutaj jednak producent przychodzi z drobną pomocą – pod śrubą mocującą aparat znajdziemy dwa gwinty pozwalające zamocować aparat to standardowego gwintu fotograficznego wykorzystywanego w statywach i szybkozłączkach, jak również znajdziemy gwint pozwalający na zamocowanie zestawu do statywu video. Kolejnym dodatkiem jest także kolumna typu “pistoletowego” dzięki której zestaw bez problemu zamontujemy na każdego rodzaju statywie oświetleniowym jak również da ona solidy uchwyt w przypadku doświetlania z ręki. Niestety istotnym mankamentem kolumny pistoletowej jest brak możliwości jej szybkiego i bezproblemowego demontażu, gdyż przy fotografowania z “ręki” pełnym zestawem sprawia ona dodatkowe problemy.

Parę słów na temat mocy. Producent oznaczył lampę mocą 600Ws. Pierwsze “organoleptyczne” testy potwierdzają jej znaczną moc, co za tym idzie to wielka szkoda, że możliwość regulacji ograniczono tylko w zakresie 1/1-1/8 – w niektórych przypadkach to 1/8 to i tak zbyt wiele.
Czas jednak na pewno pozwoli na zrobienie większej ilości testów z użyciem światłomierza, wówczas przekonamy się jaka jest realna moc urządzenia.
Pierwsze testy wykonane jednak ze względu na warunki atmosferyczne w naszym średniej wielkości studio zmuszają nas do znacznego podkręcania przesłony w górę. Miejmy więc nadzieję, że nasza fotografia ślubna nie będzie również stanowiła dla urządzenia problemu i pozwoli nam okiełznać mroczne kościoły, ciemne sale balowe i słoneczne plenery.
Tyle pierwszych wrażeń, jeśli nasuną się dodatkowe spostrzeżenie, na pewno podzielę się nimi na swoim blogu.
Na razie pozostawiam Was z filmikiem prezentującym naszego ringa

Tags: , , , , , , ,

Sunday, December 4th, 2011 Blogowanie, News

Reklamy Google